Showing posts with label Portugal. Show all posts
Showing posts with label Portugal. Show all posts

Wednesday, 12 February 2014

Poltugal FM - 1966

1966 in POLAND:
1000 years of Poland. Time of communism. Anti - Church propaganda against celebration of milennium of Polish Christening-baptism made by Mieszko I in 966. Forbidden arrival of Pope Paul VI to participate in celebration.
Movie from Milennium Parade.

Music in Poland
Inspired by The Beatles, rock music started by Czerwone Gitary, jazz and ballads. "House of the rising sun" - important song for all artists in Poland in 1960s, recorded by many of them but title always translated to polish, song known by titlle "Dom wschodzacego slonca".

Polish playlist:
Czerwone Gitary - "Nie zadzieraj nosa"
Niebiesko-Czarni - "Hej", dziewczyno hej"
Jerzy Polomski - "Dom wschodzacego slonca"
Edmund Fetting -  "Ballada o pancernych"/"Deszcze niespokojne" (from series: "Czterej pancerni i pies")
Filipinki - "Wala Twist"
Komeda Quintet - "Kattorna"

1966 in PORTUGAL:
 Year of inauguration of Salazar Bridge, and world cup. dictatorship

Music in Portugal
Starting to appear first rock formations mainly inspired from The Beatles
Madalena Iglesias eurovision.

Portuguese playlist:
Madalena Iglesias - "Ele e ela"
Sheiks - "Eusebio"
Os Espaciais - "Nao brinques com o coracao"
Conjunto Academico Joao Paulo - "Jezebel"
Demonios negros - "Quero que voltes"
Os rebeldes - "Tiro Liro"








Thanks for listening!
If someone missed it you can listen here :)
We are waiting for suggestions for next week :)
Remember: Tuesdays at 9pm @ 102.7 FM or www.rua.pt

Friday, 7 February 2014

Zarżnięta świnia.

Ostatni weekend był dla mnie, nie jedzącej mięsa, trudny. Po raz drugi byłam uczestnikiem bardzo ważnego w rodzinie Nuno wydarzenia. Co roku w lutym rodzina zjeżdża się do domu rodzinnego Nuno aby zabić świnię, którą rok wcześniej kupują i potem tuczą.
W sobotę rano cala rodzina już czekała by przyprowadzić świnkę. Bardzo nie chciałam tego widzieć, tym bardziej słyszeć wiec pojechałam do miasta.
Wieczorem kiedy już świnka nie przypominała świnki... postanowiłam udokumentować produkcje "kaszanki - ryżanki" i innych przetworów. 
Przygotowywanie mięsa jest zajęciem całej rodziny, ciocie gotują, wujkowie kroją a wszystkiemu towarzyszy butelka aguardente de medronho oraz melosy- regionalnych alkoholi z Monchique. Na koniec dnia wszyscy siadają do wielkiego stołu by zjeść wspólną kolacje i wypić wino. 
W niedziele rodzina znowu przyjeżdża by kontynuować przygotowywanie mięsa oraz wspólnie grac w karty, jesc i pic :)

Wednesday, 5 February 2014

Poltugal FM


It's happening!

We will start on 11th of February with our radio programme: Poltugal FM! Every week we will present you songs and important moments from Poland and Portugal. Each week a different year. We will start with 1966 :) We are open to suggestions, don't hesitate to comment or write to us!
Here you can listen to our portuguese promo:
www.soundcloud.com/poltugalfm/poltugalfm-promo-in-portuguese

Remember: Tuesdays at 9pm (at 10pm in Poland) @ RUA 102.7 FM or www.rua.pt ! :)


Wednesday, 22 January 2014

Zima w Portugalii.

Inspiracja do powstania tego posta jest zdanie wypowiedziane przez dziewczyny z Polski w Faro: "najcieplejszym miejscem w moim mieszkaniu jest balkon". Ja sama niejednokrotnie powiedziałam:" idę na dwór się ogrzać". I własnie dzisiaj z takiego powodu wybrałam się na długi spacer w Faro. W mieszkaniu założenie dwóch bluz i butów typu emu oraz okrycie się kocem nie wystarczyło.
Wiem, w Warszawie jest -7 stopni, pada śnieg i zamarzają pociągi. A w Faro + 15 świeci słonce i tylko czasami pada deszcz i wieje. Myślicie "nie dobijaj nas"... Ale teraz wyobraźcie sobie brak ogrzewania w swoich domach i ze jak wracacie do nich nie ma opcji żeby od razu ściągnąć buty i kurtkę... No własnie. Dla Portugalczyków zima to czas przejściowy, takie o 4 miesiące, które jakoś trzeba przetrwać miedzy jednym upalnym latem a następnym. Instalowanie ogrzewania, kupowanie grzejników nie opłaca się skoro przez  pozostałe 8 miesięcy nie będą one potrzebne. Portugalczycy martwią się bardziej o to, ze będzie im za gorąco i są w stanie wydać dużo pieniędzy na klimatyzacje czy kupno wentylatorów. Bo przecież jak to Nuno mówi: jak jest ci zimno to możesz coś na siebie założyć a jak jest ci za gorąco to nawet jak będziesz nago będzie ci wciąż gorąco. I własnie dlatego gotowanie i jedzenie w kurtkach, to codzienność.
Nuno pochodzi z Monchique - najwyżej położonego miasteczka w regionie Algarve. Monchique, biorąc pod uwagę warunki metrologiczne w tym regionie, jest jak Suwałki w Polsce - biegun zimna. Zdarzały się tu opady śniegu co na południu Portugalii jest abstrakcja. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy spędzając weekend w domu rodziców Nuno, ubrana już we wszystkie cieple ubrania jakie miałam w tym dwie pary rękawiczek i czapkę - będąc W DOMU!- zauważyłam, ze mimo tego zimna - termometr wskazywał 3 stopnie - drzwi pozostawały otwarte, bo ważniejsze jest świeże powietrze. Zapytałam wtedy Nuno czy gdyby spadł śnieg drzwi nadal zostawiliby otwarte, powiedział, ze pewnie tak. Ale taki maja zwyczaj na wsi i już.
Oczywiście narzekam bo taka natura Polaków i mimo, ze każdego ranka walczę żeby wyjść z cieplutkiego łózka to i tak ciesze się ze nie muszę zamarzać w PKP. Polsko... "sorry, mamy taki klimat...." i zapraszamy do Portugalii :)
22.01.2014 - Faro.
28.02.2013 - Monchique.

Tuesday, 3 September 2013

Their Alentejo - day II


Alentejo is known better by its golden – or green - hills, sheeps or cows herds, cheese or wine, that we had oportunity to visit and taste on our first day of trip in this region of Portugal. But, for the second day, we searched for something different: the seaside of Alentejo.
Even though is a place often visited by tourists, Alentejo seaside is not – yet, and hoppefully it will stay this way – invaded by tall buildings or luxuourious hotels. With the Atlantic Ocean on its West, Alentejo combines the countryside with the seaside, with one word in common – again, when compared with Algarve – tranquility.
So, after a night spent in Beja, and a walk through the market and some important points of the city, we went West, in direction to the Ocean.
On the way, one stop in the interior Alentejo, in Aljustrel. Even though this town is known in Portugal by its mines, it has more interesting points to visit, like Moínho de Malpique. This is a windmill erected in one of the highest hills around the town, that is the one of the best sightseeing points to the small hills of Alentejo, and in short-distance, to the village of Aljustrel.
Like in Mértola, a chapel in oposite point of the town in an high hill called our attention, and we drove there, at least where the car could get. With the car parked, and around 100 stairs climbed, we arrived to the chappel. A old couple, in company of a dog, were guarding the entrance of the place that we understood, after entering, that was a pilgrim and promises place. This pilgrim place took strenght in 60's decade, when families from Aljustrel were going there to pray and ask for the comeback of their “sons” from the war in Africa that Portugal was involved with.
Endless straight roads with animals on both sides eating the green grass, accompained us till we start to see the Ocean in the horizon.
Porto Côvo was the village chosen by us to take pictures, while the sun was hiding in the horizon, and to have seafood dinner – maybe influenced by the song of portuguese “father of rock”, Rui Veloso.
After a dinner composed by barnacles (perceves in Portuguese), and crab – a really good sugestion not only to eat, but also as a “anti-stress medicine”, due to the hammer that is coming to the table to break it - we still made an uplanned stop in Sines to tank the car.
Even though it was a short stop, we could smell the city – not much pleasant, due to the refinery that is operating there – and see the illuminated castle.
We saw cliffs we saw hills , we went to the castles and to the mills. This was our Alentejo.